niedziela, 7 lipca 2013

Powrót do Przeszłości Rozdział III

Rozdział III

Kilka dni później dostałam wiadomość od Davida, chciał się spotkać i porozmawiać, tak jak wtedy. Bez żadnych wątpliwości zgodziłam się. Przez te dni myślałam o nim, o tym, że podczas tak krótkiej rozmowy otwarłam się przed nim.
Umówiliśmy się na 16:00. Mieliśmy iść na plażę. Pogoda nie była zbyt ładna, ale na spacer wystarczyło. Idąc na plażę właściwie mało się odzywaliśmy, cisza była odpowiednia. Na miejscu usiedliśmy w najbardziej oddalonym miejscu. Ciszę przerwał David.
- Jakie jest twoje hobby? – zapytał nagle.
- Nie mam żadnego. – odpowiedziałam ze smutkiem.
- Nie masz ? - w jego głosie było widoczne zdziwienie. 
- Nie.. To długa historia.
- Co się stało ?
- Ja.. to było dawno, to bez sensu.
- Nic nie jest bez sensu. Opowiedz.
- Nie chcę cię zanudzać, naprawdę to nie ważne. – zapewniałam.
- Na pewno?
- Na pewno.
Bałam się, nie wiem dlaczego. Bałam się tego, że wyśmieje mnie, że to co mu powiem odbierze jako głupie, że mnie nie zrozumie. Zdałam sobie sprawę, że chyba już nigdy się nie zmienię, że już nigdy nie będę potrafiła otworzyć się przed kimś, że zawsze będę tkwiła tylko w czterech ścianach, a ludzi, którzy wiedzą o mnie kilka nieistotnych rzeczy będę nazywać przyjaciółmi.
Patrzyłam na Davida. Jego myśli były daleko stąd, a przynajmniej nie tutaj.
- O czym myślisz ? – zapytałam bez zastanowienia.
- O przeszłości. – odpowiedział po chwili.
- A dokładniej?
- O tym, co było zanim tutaj się przeprowadziłem, jak bardzo potrzebowałem tego.
- To znaczy?
- Wiesz, ja, od pewnego czasu wszystko w mojej rodzinie się posypało.  
- Opowiedz.  Może będzie ci lepiej.
- To było jakiś rok temu, może więcej. Wróciłem do domu, rodzice strasznie się kłócili, co z resztą nie było nowością. Jakoś od kilku miesięcy nie mogli się dogadać, problemem były czasem nawet błahostki.  Nienawidziłem tego, nie chciałem wracać do domu. Kłótnie rodziców doprowadzały mnie do szału. Próbowałem jakoś temu radzić, mówiłem im, że to bez sensu, że ja już nie wytrzymuję, ale to się nie liczyło, nie liczyłem się ja. Tego dnia pokłócili się strasznie. W całym bloku było ich słychać. Wybiegłem, nie chciałem być przy tym. Kiedy wróciłem, tata siedział po ciemku w salonie. Było bardzo cicho. Siedział i nie odzywał się. Poszedłem do kuchni, potem do łazienki, mojego pokoju i sypialni rodziców, a następnie powróciłem do salonu. Nigdzie nie było mamy. Usiadłem naprzeciw taty i zapytałem, gdzie ona jest. Długo się nie odzywał, aż w końcu z jego ust wydobyło się ledwie słyszalne: „ Odeszła”. Nie wiedziałem, co robić. Tata był załamany, a ja tym bardziej. Mijały kolejne dni, a ona się nie dzwoniła, nie pisała. Ojciec nie dawał sobie rady. Po miesiącu przyszedł pozew rozwodowy. To był już koniec.  Rozwód odbył się stosunkowo szybko. Zostałem z tatą, a mama? Mama mnie zostawiła, nigdy więcej się nie odezwała, nawet nie wiem, gdzie mieszka. To był ciężki okres, ale tata po jakimś czasie otrząsnął się z tego, zaczął normalnie funkcjonować. A ja ? Ja nie wiedziałem, co robić. Przez to wszystko zrozumiałem też, że jestem sam, że nie mam na kim polegać. I kilka dni temu tata oznajmij, że przeprowadzamy się tutaj.
David wstał przeszedł kilka metrów, aż zatrzymał się nad wodą. Ja nadal siedziałam, nie wiedziałam, co robić. Po kilkunastu sekundach wstałam, podeszłam do niego i przytuliłam go. To chyba było najodpowiedniejszym czynem w tym momencie.
- Ja nigdy nie miałam prawdziwej rodziny, więc doskonale cię rozumiem. – powiedziałam.
- Jak to ?
- Całe życie wychowuje mnie matka. Nigdy nie poznałam swojego ojca, nie wiem nawet jak się nazywa. Mama tłumaczyła mi kiedyś, że już przed urodzeniem nas zostawił. Przyzwyczaiłam się już do tego, ale nadal dziwnie mi mówić komuś, jak się zapyta, że nie wiem jak ma na imię mój tata, i że nigdy go nie widziałam. Kiedyś myślałam, żeby go odszukać, ale teraz wiem, że to nie ma sensu. Może to wydawać się dziwne, ale po co się komuś narzucać, skoro i tak wie się, że ta osoba cię nie chce. Od pewnego czasu moje relacje z mamą też nie są zbyt dobre. Są beznadziejne, nie rozmawiamy, nie wychodzimy nigdzie razem, po prostu jestem sama. Są dni, kiedy naprawdę nie daję rady i chciałabym z nią porozmawiać, ale wiem, że to nigdy mi się nie uda. Niestety.
Po policzku spłynęła mi jedna, samotna łza. Poczułam, że zrobiło mi się smutno. David objął mnie nie mówiąc nic. Staliśmy w milczeniu kilkanaście minut. Nagle poczułam, że na policzek spadła mi kropla deszczu. Nawet nie zdążyłam nic powiedzieć , ponieważ zaczęła się ulewa. Nie czekając na nic, zaczęliśmy biec. Po kilku minutach byliśmy już niedaleko swoich domów. Zwolniliśmy.
- Dziękuję za to, że mnie wysłuchałeś . – powiedziałam pod jego domem.
- To chyba ja powinienem ci podziękować. W końcu mogłem to komuś powiedzieć. Dziękuję – odpowiedział przytulając mnie.
Staliśmy tak jeszcze chwile rozmawiając, po czym pożegnaliśmy i wróciłam do domu. W tedy zrozumiałam, że mam prawdziwego przyjaciela. To było wspaniałe uczucie. 
~Powerless 

poniedziałek, 1 lipca 2013

"Powrót do przeszłości"

Rozdział II

Obudziłam się rano z krzykiem. Moja twarz była zalana łzami. Sen, jak zwykle to samo. Nie umiem się od tego oderwać. Ciągle w tym żyję i to jest najgorsze. Postanowiłam dzisiaj nie wychodzić nigdzie z domu, nie mam na to sił. Zeszłam do kuchni, zrobiłam sobie śniadanie i powróciłam do mojej samotności. Z szafy wyciągnęłam zakurzone pudełko ze starymi zdjęciami. Ułożyłam się wygodnie na łóżku i zaczęłam przeglądać. Byłam tam ja i moja mama. Pierwsze zajęcia, pierwszy występ, uśmiech. Z oczu polały się pierwsze łzy. Zrozumiałam, jak bardzo wszystko się zmieniło, jak brakuje mi mamy oraz tańca. Wszystko się skończyło. Rozpłakałam się na dobre.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Postanowiłam nie otwierać, jednak coś podpowiadało mi, że powinnam to zrobić. Zbiegłam po schodach i pociągnęłam za klamkę. Moim oczom ukazał się wysoki chłopak o brązowych oczach i włosach.
- Cześć. Mam na imię David, przyszedłem się przywitać, będziemy sąsiadami. - powiedział i wyciągnął w moim kierunku rękę.
Uścisnęłam ją i odpowiedziałam.
- Cześć, jestem Ally, miło cię poznać.
- Czy wszystko w porządku ? - zapytał kierując wzrok na moją twarz.
- Tak.. ja tylko.. tak.. nic się nie stało. - wyjąkałam ocierając łzy. - Chcesz wejść, pogadamy, opowiem ci coś może o mieście ? - mówiłam zmieniając temat.
- Chętnie.
Weszliśmy do środka i usiedliśmy w salonie. Z kuchni przyniosłam dwie szklanki i sok. Nalałam nowemu znajomemu oraz mi.
- Więc, skąd przyjechałeś ? - zapytałam.
- Właściwie to stąd. Z Londynu. Razem z tatą przeprowadziliśmy się tutaj z bloku. Któregoś dnia tata oznajmił mi, że znudziło mu się mieszkanie tam i, że kupił nam dom. Ucieszyłem się, ponieważ chciałem się odciąć od tamtego świata. Wiesz, zacząć wszystko od nowa.
- Też bym tak chciała. - powiedziałam cicho.
- Więc czemu tego nie zrobisz ?
- To jest silniejsze ode mnie. Nie potrafię, blokuje mnie od środka i sprawia, że ciągle w tym tkwię.
- Doskonale cię rozumiem. Dopiero teraz uciekłem od przeszłości. Czuję się, jakbym narodził się na nowo.
Wtem zadzwonił telefon Davida. Z rozmowy wynikało, że to jego tata i że musi wracać. Zrobiło mi się nagle jakoś smutno.
- Przepraszam, tata dzwonił, muszę wracać. - powiedział po chwili.
- Rozumiem. Miło się rozmawiało. - odpowiedziałam odprowadzając go do drzwi.
- Musimy to powtórzyć.
- Byłoby świetnie
- Do zobaczenia.
- Do zobaczenia. - powiedziałam zamykając drzwi.
Idąc do pokoju myślałam o Davidzie. Zastanawiałam, że nad tym, że przy nim czułam się jakoś inaczej. Mogłam się chociaż trochę otworzyć i poczuć, jak to jest, jak ktoś mnie rozumie i wie, jak to jest..

~ Powerless

piątek, 28 czerwca 2013

Opowiadanie : " Powrót do przeszłości " 

Prolog

Scena. Reflektory  Ja. Pierwsze dźwięki melodii, wszystko idzie tak dobrze. W pewnym momencie tracę równowagę, upadam. Łzy spływają po policzkach. Nie wiem, co robić więc wybiegam ze sceny. Zła na cały świat chcę jak najszybciej uciekać. Jednak mama zatrzymuje mnie i przytula. 

~ Nic się nie stało. - mówi.
~ Jak to ? Upadłam. Mam dość. Nigdy więcej nie będę tańczyć! - wykrzyczałam.
~ Kochanie, ale to nie przekreśla niczego.. - namawiała mnie.
~ Postanowiłam. Idziemy do domu. Nie chcę tu już być..

Rozdział I
 Od tych wydarzeń minęło jakieś 6 lat. Jednak na zawsze będę mieć je w pamięci. Jak juz postanowiłam, nigdy więcej nie zatańczyłam i nadal tego nie zrobię. Moja pasja zniknęła wraz z upadkiem. Ale to nie jedyna rzecz, którą straciłam. Straciłam wiarę w siebie, wiarę w to, że potrafię coś zrobić i jestem w tym dobra. Obecnie mam prawie 17 lat chociaż nadal czuję się jak mała dziewczynka. Nie potrafię sobie radzić z niczym. Czuję się bardzo samotna. Mam przyjaciół, ale czuję się jakbym ich nie miała. Oni nie wiedzą o mojej dawnej pasji. Właściwie, to wiedzą o mnie tylko parę rzeczy. Mama. To słowo budzi we mnie wiele emocji. Wraz z zerwaniem z tańcem, odeszła moja mama, ale nie tak dosłownie. Jej radość, uśmiech, zrozumienie gdzieś znikło. Teraz liczy się tylko praca. Ja? Ja jestem gdzieś na uboczu. Codziennie przed snem mam przed oczami ten dzień. Nie mogę od tego uciec, zapomnieć. Nie śpię do późna, bo zastanawiam się, co by było, gdybym nie upadła...
Obudziłam się jak zwykle nie wyspana. Znów miałam ten sen, gdy wychodzę na scenę i tańczę. Czemu ? Czemu nie mogę zapomnieć o tym wszystkim, znaleźć jakąś nową pasję i zacząć żyć? Po kilkunastu minutach rozmyślania nad swoim losem postanowiłam zejść z łóżka. Poszłam do łazienki, ubrałam się i zeszłam do kuchni. Mamy jak zwykle o tej porze nie było. Zrobiłam sobie jakieś kanapki, szybko zjadłam i powróciłam do pokoju. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Z wielką niechęcią poszłam otworzyć. To była Katy.
- Cześć Ally, nie przeszkadzam ? - zapytała.
- Hej, nie no skąd. Zapraszam. 
- Razem z paczką wymyśliliśmy, że dzisiaj pójdziemy na plażę, jest tak ciepło. Idziesz z nami ?
- Jasne, chętnie się stąd wyrwę. O której ? 
- O 14. Wpadniemy po ciebie. 
- Super. 
- To ja lecę się przygotować. Do zobaczenia.
- Pa.
Katy. Hmm.. Trudno to wyjaśnić. Poznałyśmy się w szkole, nigdy nie byłysmy blisko. Jednak jakiś rok temu w wakacje coś się zmieniło. Bardzo ją lubię, dobrze się z nią rozmawia, ale jakoś zawsze bałam się jej powiedzieć o tym wszystkim. Może to moja nieśmiałość blokuje mnie, nie wiem. 
Około 13 zaczęłam się przygotowywać. Ubrałam strój kąpielowy, sukienkę, spakowałam okulary przeciwsłoneczne i słuchawki, tak jakbym się nudziła. O umówionej godzinie przyjaciele pojawili się u mnie. Nie tracąc czasu ruszyliśmy na plażę. Idąc zauważyłam, że ktoś się przeprowadza do domku obok mojego. Ostatni właściciele wyjechali kilka lat temu. Z rozmyślań wyrwał mnie głoś Josha:
- Ally chyba będziesz mieć nowych sąsiadów. 
- Na to wygląda. Dziwne nic o tym nie wiedziałam. Z resztą nie ważne.
Ważne. Właśnie, że ważne. Dawno nie miałam sąsiadów. Dziwne, że nikt mnie nie poinformował o tym. Może mama wiedziała, ale tak dawno nie rozmawiałyśmy, że nie zdziwiłam się, ze nic o tym nie wiem…
Plaża. Jedyne miejsce, gdzie tak naprawdę lubię przebywać. Zapominam o wszystkim. Jednak to, co dobre szybko się kończy i trzeba wracać do szarej rzeczywistości, która przytłacza. To tak jakby zamknięto cię w pokoju bez wyjścia i jedyne co możesz w nim robić o płakać. 
~Powerless 

Cześć:) Mam na imię Sara i mam 17 lat. Założyłam tego bloga i będę na nim publikować moje opowiadanie oraz będzie on moim osobistym pamiętnikiem. ten blog powstał z dwóch innych, które są na "kotku", czyli : http://www.kotek.pl/bloxlite/0,110557,8234363.html?blogName=sheis16&utm_nooverride=1 ( pamiętnik ) i http://www.kotek.pl/bloxlite/0,110557,8234363.html?blogName=not-perfect ( opowiadanie ). Mam nadzieję, że spodba się wam, co tutaj piszę ;)
Miłego czytania! Pa;*