Kilka dni później dostałam wiadomość od Davida, chciał się spotkać i porozmawiać, tak jak wtedy. Bez żadnych wątpliwości zgodziłam się. Przez te dni myślałam o nim, o tym, że podczas tak krótkiej rozmowy otwarłam się przed nim.
Umówiliśmy się na 16:00. Mieliśmy iść na plażę. Pogoda nie była zbyt ładna, ale na spacer wystarczyło. Idąc na plażę właściwie mało się odzywaliśmy, cisza była odpowiednia. Na miejscu usiedliśmy w najbardziej oddalonym miejscu. Ciszę przerwał David.
- Jakie jest twoje hobby? – zapytał nagle.
- Nie mam żadnego. – odpowiedziałam ze smutkiem.
- Nie masz ? - w jego głosie było widoczne zdziwienie.
- Nie.. To długa historia.
- Co się stało ?
- Ja.. to było dawno, to bez sensu.
- Nic nie jest bez sensu. Opowiedz.
- Nie chcę cię zanudzać, naprawdę to nie ważne. – zapewniałam.
- Na pewno?
- Na pewno.
Bałam się, nie wiem dlaczego. Bałam się tego, że wyśmieje mnie, że to co mu powiem odbierze jako głupie, że mnie nie zrozumie. Zdałam sobie sprawę, że chyba już nigdy się nie zmienię, że już nigdy nie będę potrafiła otworzyć się przed kimś, że zawsze będę tkwiła tylko w czterech ścianach, a ludzi, którzy wiedzą o mnie kilka nieistotnych rzeczy będę nazywać przyjaciółmi.
Patrzyłam na Davida. Jego myśli były daleko stąd, a przynajmniej nie tutaj.
- O czym myślisz ? – zapytałam bez zastanowienia.
- O przeszłości. – odpowiedział po chwili.
- A dokładniej?
- O tym, co było zanim tutaj się przeprowadziłem, jak bardzo potrzebowałem tego.
- To znaczy?
- Wiesz, ja, od pewnego czasu wszystko w mojej rodzinie się posypało.
- Opowiedz. Może będzie ci lepiej.
- To było jakiś rok temu, może więcej. Wróciłem do domu, rodzice strasznie się kłócili, co z resztą nie było nowością. Jakoś od kilku miesięcy nie mogli się dogadać, problemem były czasem nawet błahostki. Nienawidziłem tego, nie chciałem wracać do domu. Kłótnie rodziców doprowadzały mnie do szału. Próbowałem jakoś temu radzić, mówiłem im, że to bez sensu, że ja już nie wytrzymuję, ale to się nie liczyło, nie liczyłem się ja. Tego dnia pokłócili się strasznie. W całym bloku było ich słychać. Wybiegłem, nie chciałem być przy tym. Kiedy wróciłem, tata siedział po ciemku w salonie. Było bardzo cicho. Siedział i nie odzywał się. Poszedłem do kuchni, potem do łazienki, mojego pokoju i sypialni rodziców, a następnie powróciłem do salonu. Nigdzie nie było mamy. Usiadłem naprzeciw taty i zapytałem, gdzie ona jest. Długo się nie odzywał, aż w końcu z jego ust wydobyło się ledwie słyszalne: „ Odeszła”. Nie wiedziałem, co robić. Tata był załamany, a ja tym bardziej. Mijały kolejne dni, a ona się nie dzwoniła, nie pisała. Ojciec nie dawał sobie rady. Po miesiącu przyszedł pozew rozwodowy. To był już koniec. Rozwód odbył się stosunkowo szybko. Zostałem z tatą, a mama? Mama mnie zostawiła, nigdy więcej się nie odezwała, nawet nie wiem, gdzie mieszka. To był ciężki okres, ale tata po jakimś czasie otrząsnął się z tego, zaczął normalnie funkcjonować. A ja ? Ja nie wiedziałem, co robić. Przez to wszystko zrozumiałem też, że jestem sam, że nie mam na kim polegać. I kilka dni temu tata oznajmij, że przeprowadzamy się tutaj.
David wstał przeszedł kilka metrów, aż zatrzymał się nad wodą. Ja nadal siedziałam, nie wiedziałam, co robić. Po kilkunastu sekundach wstałam, podeszłam do niego i przytuliłam go. To chyba było najodpowiedniejszym czynem w tym momencie.
- Ja nigdy nie miałam prawdziwej rodziny, więc doskonale cię rozumiem. – powiedziałam.
- Jak to ?
- Całe życie wychowuje mnie matka. Nigdy nie poznałam swojego ojca, nie wiem nawet jak się nazywa. Mama tłumaczyła mi kiedyś, że już przed urodzeniem nas zostawił. Przyzwyczaiłam się już do tego, ale nadal dziwnie mi mówić komuś, jak się zapyta, że nie wiem jak ma na imię mój tata, i że nigdy go nie widziałam. Kiedyś myślałam, żeby go odszukać, ale teraz wiem, że to nie ma sensu. Może to wydawać się dziwne, ale po co się komuś narzucać, skoro i tak wie się, że ta osoba cię nie chce. Od pewnego czasu moje relacje z mamą też nie są zbyt dobre. Są beznadziejne, nie rozmawiamy, nie wychodzimy nigdzie razem, po prostu jestem sama. Są dni, kiedy naprawdę nie daję rady i chciałabym z nią porozmawiać, ale wiem, że to nigdy mi się nie uda. Niestety.
Po policzku spłynęła mi jedna, samotna łza. Poczułam, że zrobiło mi się smutno. David objął mnie nie mówiąc nic. Staliśmy w milczeniu kilkanaście minut. Nagle poczułam, że na policzek spadła mi kropla deszczu. Nawet nie zdążyłam nic powiedzieć , ponieważ zaczęła się ulewa. Nie czekając na nic, zaczęliśmy biec. Po kilku minutach byliśmy już niedaleko swoich domów. Zwolniliśmy.
- Dziękuję za to, że mnie wysłuchałeś . – powiedziałam pod jego domem.
- To chyba ja powinienem ci podziękować. W końcu mogłem to komuś powiedzieć. Dziękuję – odpowiedział przytulając mnie.
Staliśmy tak jeszcze chwile rozmawiając, po czym pożegnaliśmy i wróciłam do domu. W tedy zrozumiałam, że mam prawdziwego przyjaciela. To było wspaniałe uczucie.
~Powerless
SARAAAAAAAAAAA ! ;**
OdpowiedzUsuńkocham jak piszesz !
masz prawdziwy talent ! ;***
jak wydasz książkę to poproszę z dedykacją i autografem ;***
Arrrr ;3
Ciekawa jestem dalszej części ;D